Kolejne ciężarówki i cysterny zjeżdżają z autostrady w stronę Włocławka. Za plecami zostaje również ciemnozielony pas lasów rozciągniętych na Pojezierzu Gostynińskim. W delikatnym deszczu i szarej aurze poniedziałkowego poranka zza ekranów dźwiękochłonnych wyłaniają się stosy buraków cukrowych. Z szerokiej autostrady zjeżdżam na wąskie, kujawskie drogi. Widzę rozproszone gospodarstwa, w których przykuwają uwagę stare, murowane domy. Dla oka przyzwyczajonego do wyglądu mazowieckich wsi to szybko rzucająca się w oczy różnica. Tam stare jest przecież drewniane.
To kolejny wyjazd w ramach badań, które prowadzimy w zespole realizującym projekt CWD Plus. Kolejne spotkania z liderkami i liderami samorządowymi przeplatają się z udziałem w dużych plenarnych spotkaniach z całymi partnerstwami. Z osobami odpowiedzialnymi za szykowanie projektów strategicznych łapiemy się „w terenie”. Podczas roboczych spotkań i konsultacji, pomiędzy kolejnymi uzgodnieniami jest szansa na poznanie osób pracujących w wydziałach inwestycji, promocji, a w większych urzędach niekiedy też osobnymi komórkami odpowiedzialnymi za rozwój. Podstawowy cel tych podróży zawsze jest jeden: zobaczyć i zrozumieć, jak najlepiej wesprzeć samorządy w realizacji strategii. Bez spotkań, rozmów i choćby krótkiej wizyty w poszczególnych miejscowościach to niemożliwe.
Wjeżdżam już do Konecka. Zgodnie z danymi z Narodowego Spisu Powszechnego mieszka tu 3132 osób. To bardzo mała gmina wiejska. Niedaleko stąd do uzdrowiskowego Ciechocinka czy malowniczej Nieszawy. Powiatowy Aleksandrów Kujawski jest 15 minut drogi samochodem stąd. Podróżni i towary pędzą jednak dalej autostradą, z której niedawno zjechałem. Na północ do Torunia i Gdańska albo na południe. Gmina z tego ruchu nie korzysta. Szuka innych rozwiązań. O nich dowiaduję się od Wójta, Ryszarda Borowskiego. Umówiliśmy się wcześniej, ale to poniedziałek. Zamieszanie. W gminie rozpoczynają się nowe inwestycje, więc trwa jeszcze przeciągająca się narada. Nasza rozmowa też musi być całkiem zwięzła. Pojawiła się możliwość konsultacji z instytucjami regionalnymi, więc mój rozmówca musi jeszcze dziś dotrzeć na spotkanie w delegaturze urzędu wojewódzkiego. Rozmawiamy o pomysłach, innowacjach, wyzwaniach. Historie te wyróżniają się dzięki dwóm kwestiom. Pierwsza, to funkcjonujące w sercu Kujaw partnerstwo. Działający od 1991 roku Związek Gmin Ziemi Kujawskiej to jeden z dłużej działających w Polsce podmiotów tego typu. Zdając sobie sprawę z konieczności współpracy mniejszych gmin, lokalni liderzy i liderki wypracowali długoletnią tradycję wspólnego odpowiadania na wyzwania. Dlatego przystąpienie do pilotażu CWD i kontynuowanie udziału w projekcie potraktowano tu jako kolejną szansę dla partnerstwa. Nie była to nowość. Po prostu rozumiano szansę, jaką daje wspólne działanie.
Drugą unikalną sprawą jest rola, jaką władze gminy przywiązują do kultury. Tworzenie instytucji – w przypadku Konecka szkoły muzycznej – to impuls do szerszej zmiany. Przede wszystkim to nakłonienie ludzi do przyjeżdżania do gminy, dzięki przejmowaniu przez nią funkcji, które zazwyczaj lokowane są na szczeblu powiatowym. W tym wypadku podstawową motywacją było odpowiedzenie na potrzebę, którą zidentyfikowano w gminie, ale jednocześnie udało się udowodnić, że niewielka gmina może zacząć pełnić istotną funkcję w całym powiecie. Dzięki edukacji artystycznej i szerzej – działalności kulturalnej. To przykład zadania powiatowego, które wzięła na siebie gmina doświadczona w partnerskich działaniach: rozumiejąc, jak działa współpraca terytorialna i szukając nowatorskiej ścieżki rozwoju.
Mijał czas, jaki Wójt Borowski mógł poświęcić na naszą rozmowę, a je nie mogłem pominąć wątku najważniejszego. Czego potrzeba, aby związek międzygminny czy inna forma partnerstwa mogły skutecznie realizować swoje zadania? Rozmawialiśmy o wielu aspektach takiej współpracy: o jakości życia mieszkańców i komunikacji o planach władz samorządowych, porozumieniu pomiędzy samorządami, gospodarności i zrozumieniu, że wspólnie da się osiągnąć więcej. Oczywiście wszystko to wymaga lidera, a bycie liderem to odpowiedzialność, którą nie wszyscy chcą na siebie wziąć. Cierpliwość i zrozumienie tej sytuacji to niezbędne cechy we współpracy pomiędzy samorządami.
Kiedy już odjeżdżałem w deszczu, ciągle miałem w głowie muzyczne metafory, które pojawiały się w naszej rozmowie. Partnerstwo samorządowe to orkiestra. Na czym w zasadzie polega branie odpowiedzialności w takim przypadku? Jak powiedział mój rozmówca: „Rola dyrygenta jest też ważna. Trzeba jasno stawiać zadania, dużo tłumaczyć. Ale każdy musi grać na właściwym instrumencie. Na tym, na którym gra najlepiej. A nie dopuścić do tego, żeby wszyscy wybrali najgłośniejsze instrumenty.”